"Kryształowe Oblężenie" to crossover, a więc połączenie ze sobą dwóch różnych uniwersów, marek i innych niezależnych rzeczy. Sama idea crossovera jest dość popularna w różnych środowiskach fanowskich, gdzie artyści marzą o ujrzeniu obok siebie dwóch ulubionych postaci lub światów. Przykładowo, Wiedźmin w Gwiezdnych Wojnach byłby ciekawym uzupełnieniem postaci Jedi.

 

Od dziecka interesuję się historią, a szczególnie drugą wojną światową i jej militariami. Zatem to była tylko kwestia czasu, aby doszło do fuzji po wpisaniu kucyków na listę pasji. Początkowo tylko przeglądałem na deviantARTcie różne pomysły, aż ujrzałem ten obrazek:

 

https://www.deviantart.com/art/Panzer-Pie-275330387

 

Zafascynowało mnie bardzo plastyczne połączenie typowego, stereotypowego ujęcia niemieckiego czołgisty i różowego kucyka. Zarówno patki, jak i mundur, słuchawki czy gapa zostały bardzo klarownie sponyfikowane. Nawiązałem kontakt z autorem i zaproponowałem narysowanie innych powierniczek Harmonii jako niemieckich żołnierzy. Przedstawiłem też własne koncepcje. Niestety, ale shadawg nie był zainteresowany. Nie mogłem jednak zapomnieć o pomyśle.

Rozpocząłem realizację pod postacią małego opowiadania "Żelazny Księżyc". Kucyki i samoloty? Czemu nie! Byłe tak nieskończeni zachwycony MLP, że nie przejmowałem się ani odbiorem dzieła w fandomie, ani poza nim. Szczególnie, że dopiero co w błyskawicznym czasie jednego miesiąca napisałem ponad stustronicową powieść "Przewodnik Stada". Pełen optymizmu trzaskałem kolejne strony przygód Scootaloo na arktycznym froncie. 

Dlaczego wsadziłem ją do Focke-Wulfa, a nie czegoś bardziej kojarzonego z polskim lotnictwem, a więc P-11 czy Spitfire'ra?

Pisząc KO chciałem odłożyć na bok ideologię i narodowe sentymenty. Wychodzę z założenia, że ludzie ogólnie są dla siebie dość paskudni, a szczególnie w sytuacjach skrajnych typu wojna. Natomiast najbardziej znam się na wojskowości III Rzeszy, interesuję się też poszczególnymi militariami. Dlatego to ją wybrałem jako główną bohaterkę. Nie ma w tym żadnego ukrytego propagowania zakazanych ideologii lub wyrażania dla nich poparcia. 

 

W marcu 2013 roku poznałem Ruhisa. W przyszłości został jednym z moich najbliższych przyjaciół, lecz wtedy przede wszystkim nawiązaliśmy współpracę artystyczną. Bardzo wzruszyła go wymyślona przeze mnie historia i postanowił ją zilustrować.

Tak powstał pierwszy w Polsce w pełni zilustrowany fanfik My Little Pony: Friendship is Magic.

Drugą kluczową postacią początków mojej kucykowej kariery był Mentos z krakowsko-śląskiego fandomu. Pierwszy korektor, mentor broniaczowy, a także wielkie wsparcie. Namówił mnie do publikacji tekstu na forum MLP Polska.

Opowiadaie szybko zyskało wiele pozytywnych recenzji. Było to niezwykle zaskakujące i motywujące do dalszej pracy. Ustaliłem, że "Żelazny Księżyc" to ledwie historia jednej z Mane 6 i stworze też pozostałe wątki. Całość materiału oszacowałem na 700 stron i zacząłem pisać.

Zabawne, gdyż pisząc te słowa dobijam już do 2000 strony maszynopisu.

Zatem tekst zaczął szybko się wydłużać i zyskiwać coraz większe zainteresowanie. Zacząłem go nazywać "projektem", gdyż wiele osób proponowało pomoc, tworzyło grafiki, muzykę, animację i gry planszowe. Wiadomo, finału doczekała zaledwie część z nich, ale i tak wielka duma i jestem wdzięczny wszystkim, którzy coś dołożyli od siebie.

Na początku 2015 roku opublikowałem pierwszy rozdział powieści na MLPPolska. Moja sytuacja na portalu uległa diametralnej zmianie, gdyż skonfliktowałem się z wieloma osobami i raczej oczekiwałem krytyki, niż pochwały. Fanfik przeszedł bez większego echa i raczej stawał się przedmiotem dyskusji poza forum, a więc np. na meetach. W międzyczasie Sun z wielkim trudem namówił mnie do wydania książkowego. Zgodziłem się pod warunkiem, że najpierw przeprowadzę zapisy w internecie i dopiero po zamówieniu 40 egzemplarze podejmiemy się druku. Ku mojemu zaskoczeniu, szybko przekroczyliśmy 50 i postanowiłem wydrukować 100 sztuk.

Publikacja nastąpiła pod koniec stycznia 2016 roku. Nakład szybko schodził i dał mi bardzo do myślenia o potencjale wydawniczym w Polskim fandomie. Sun również się rozkręcił i zaczął nawet myśleć o wydaniu "Fallout Equestria".

 

W lutym 2016 doszło do wybuchu wielkiej dramy o "Kryształowe Oblężenie". O ile negatywne recenzje zdarzały się dość sporadycznie, o tyle wtedy rozpoczęła się wielka lawina krytyki książki i mojej osoby. Niejednokrotnie podejmowałem sie polemiki na temat swojej twórczości i zdaję sobie sprawe, że za bardzo nie lubię negatywnego odbioru. Jednak forum i fanfikowa mafia zaprezentowały podręcznikowy przykład hejtu klasowego, gdzie tzw. "loża szyderców" skupia się na wybranej ofierze, która odważyła im się postawić. Posypały się absurdalne komentarze, oszczerstwa, wulgaryzmy oraz pełen wachlarz środków internetowej partyzantki mającej zdyskredytować mnie i książkę. O ile wiem, to temat wciąż popularny w rozmowach tych ludzi, nadal tworzą memy i wymieniają się jałowymi uwagami "jakie to Oblężenie nie jest do dupy". Cóż, najwidoczniej niektórzy uczynili z tego swoją pasję życiową, być może mająca wynagrodzić własne słabości. W przypływie szczerości słyszałem, "już nawet nie chodzi o tekst, a o autora" czy "nie dopuszczą do siebie żadnego argumentu mającego ich do czegokolwiek przekonać". Wielu krytyków przyznawało, że nie czytało tekstu lub znało go fragmentarycznie, a i tak go hejtowali. Inni z kolei nagabywali mnie na innych stronach internetowych, aby punktować różne moje błędy. Fanów tekstów broniących go na forum zaczęto nazywać "minionami Spidiego", a jeden z korektorów pod naporem krytyki odszedł od projektu, załamany histeryczną reakcją forum na swoją pracę. Tekst był posyłany nawet do "Niezatapialnej Armady", aby tam go zniszczono, lecz redakcja nie uznała go za odpowiednio kiepskiego.

Można długo wymieniać podobne dziwności, niektóre wręcz histeryczne.

Postanowiłem zdystansować się do zjawiska i dalej robić swoje. Ponieważ krytyka miała miejsce przede wszystkim na forum, ograniczyłem tam swoją aktywność. Gdzie indziej KO cieszyło się niesłabnącym zainteresowaniem.

Jeszcze w grudniu 2016 udało się wydać II tom, którego większość nakładu szybko trafiła do czytelników.

 

2017 rok nie był już tak dynamiczny. O ile awantura wokół fanfika ucichła, o tyle moje tempo pisania również spadło. Wbrew założeniem nie skończyłem III tomu ani przed wakacjami, ani do końca roku. Postanowiłem, że na początku 2018 roku opublikuje naraz kilka rozdziałów, odświeżę stronę i rozpocznę nową falę promocji.